Szukamy pracy czyli izolacje natryskowe

Szukamy pracy czyli izolacje natryskowe

Ja z moim bratem byliśmy facetami po trzydziestce. Jakoś tak się złożyło, że obojgu nam nie przedłużono umów w poprzedniej pracy. Musieliśmy więc szybko znaleźć coś nowego.

Izolacje natryskowe i zabezpieczenia domu

izolacje natryskoweWysyłaliśmy więc zgłoszenia do różnych firm. Najwięcej ofert było w budownictwie, a jako, że mieliśmy doświadczenie, i dużo praktyki w tym kierunku, to już w następnym tygodniu zaproszono nas na rozmowę. Tam gdzie mieliśmy iść, była to izolacja poddasza pianką, i inne takie prace zabezpieczające dom. Wiedzieliśmy dokładnie, czym są izolacje natryskowe, więc ucieszyliśmy się, że nie będziemy nieobeznani w tym temacie. Ja nawet ostatnio u siebie wykonywałem ocieplanie pianką, nie był to żaden problem. Do tego lekka praca, bo nie trzeba kopać rowów, lub przenosić ciężkich przedmiotów. Szef ucieszył się, że izolacja pianką, to nasz fach, i dostaliśmy szansę pracy. No więc już na następny dzień mieliśmy iść do pracy. Pracowaliśmy z takimi doświadczonymi pracownikami, którzy krzywo na nas patrzyli, bo byli pewni, że się nie znamy na robocie. Oj zdziwili się, jak zobaczyli, że ruszamy się jak małe samochodziki. Zrobiliśmy wszystko nawet i przed czasem. To im miny zrzedły. Nie mieli się do czego przyczepić, a byliśmy dla nich niezłą konkurencją. Dobrze, że byłem tam z bratem, bo sam czułbym się trochę nieswojo. A tak, to miałem towarzysza, z którym mogliśmy się razem śmiać z tego, jak inni na nasz krzywo patrzą. Chyba zawsze jest tak w pracy, że jak przychodzi ktoś nowy, to jest wielkie wydarzenie. No ale nie przejmowaliśmy się ich spojrzeniami, i robiliśmy swoje. Starali się nam jakoś dopiec, podstawiając złe narzędzia, myśląc, że się na to złapiemy. No ale z takim doświadczeniem, to wiedzieliśmy co jest do czego potrzebne. Nie damy im sobie wejść na głowę. Kiedyś szef zobaczył jak kombinują coś za naszymi plecami. My akurat byliśmy na balkonie, a oni w pomieszczeniu.

Stwierdzili, że wleją nam coś innego do pianki, i zwalą na nas. Jak szef to usłyszał, to chciał ich pozwalniać za coś takiego. No ale jakoś zostali, i na razie mamy spokój, bo boją się wpadek.

Close Menu